Do komisariatu policji wchodzi - anegdota.pl

Do komisariatu policji wchodzi niski mężczyzna i żali się:
-Już trzeci dzień poszukuję mojej żony.
-Jak wygląda?
-Ma 198 centymetrów wzrostu, waży 120 kilo, kuleje na jedną nogę i trochę niedowidzi.
Policjant dzwoni gdzieś i po chwili odkłada słuchawkę.
-Ma pan szczęście. Nikogo takiego nie odnaleźliśmy.
  • Wchodzi policjant do księgarni
    Wchodzi policjant do księgarni.
    -Poproszę jakąś książkę.
    -Czy to ma być coś z filozofii, czy może coś lżejszego?
    -Wszystko jedno, przyjechałem radiowozem!
  • Policjant przybyły na miejsce
    Policjant przybyły na miejsce wypadku drogowego pisze protokół:
    "Lewa noga na trawniku, prawa na ulicy, głowa na kawę..."
    -Cholera "ż", czy "rz"?
    Policjant kopie głowę i pisze: "głowa także na ulicy".
  • Na posterunek policji wbiega f
    Na posterunek policji wbiega facet.
    -Aresztujcie mnie, rzuciłem w żonę młotkiem!
    -I co, zabił ją pan?
    -Spudłowałem, ale ona zaraz tu będzie!
  • Do policjanta podchodzi chłopi
    Do policjanta podchodzi chłopiec i podaje mu pałkę policyjną, którą znalazł niedaleko.
    -Czy to pana pałka?
    -Nie, nie moja. Ja swoją zgubiłem.
  • Do policjanta podchodzi mężczy
    Do policjanta podchodzi mężczyzna.
    -Panie władzo, chciałbym dojść do ulicy Piłsudskiego.
    -A czy ja panu przeszkadzam?
  • Do hałasującego w nocy towarzy
    Do hałasującego w nocy towarzystwa idącego ulicą podchodzi policjant i mówi:
    -Obywatele powinni zachowywać się ciszej, skoro tak późno wracają do domu!
    -A kto panu powiedział, że my wracamy do domu?
  • Pewien policjant na każdym dyż
    Pewien policjant na każdym dyżurze spędzał dużo czasu w budce telefonicznej.
    -Co ty tam ciągle robisz? - pytają koledzy.
    -Podnoszę słuchawkę, pytam kto jest najlepszym policjantem na świecie, a tamten z drugiej strony mówi: ti, ti, ti...
  • Do śpiącego na ławce w parku p
    Do śpiącego na ławce w parku podchodzi policjant i mówi:
    -Panie, co to? Hotel?
    -A co to ja? Informacja?
  • Ulicą idzie zataczający się fa
    Ulicą idzie zataczający się facet i bełkocze do siebie:
    -Litr na siedmiu... litr na siedmiu... litr na siedmiu...
    Podchodzi do niego policjant i pyta:
    -Jak to możliwe, żeś pan taki pijany, skoro w siedmiu wypiliście tylko jeden litr?
    -Sześciu nie przyszło...
  • -Proszę powiedzieć - wypytuje
    -Proszę powiedzieć - wypytuje inspektor policji - w jakich okolicznościach zmarł pani mąż?
    -Chciałam zrobić zupę kartoflaną, więc wysłałam go do piwnicy po kartofle. W pewnym momencie usłyszałam, jak spada ze schodów. Gdy przybiegłam, był martwy.
    -To straszne. I co pani zrobiła?
    -Zupę fasolową!